Nelly siedziała w ciszy, a Hasen jej się przyglądał. Ten nagle odchrząknął.
- Czemu nic nie mówisz? - spojrzał na nią z ukosa, a ta westchnęła.
- Nie mam ochoty rozmawiać z takim człowiekiem. Wiesz ile trudu mi sprawiłeś? Serio robisz to dla "mojego dobra"? - uniosła się nieco, ale ucichła, widząc, że Koss wraca z zamówieniem.
- Nie przesadzaj, kochanie.Wiesz, ze chcę dla ciebie wszystkiego, co najlepsze - zaśmiał się, a Nelly burknęła coś pod nosem.
- Oto wasze zamówienie - uśmiechnął się i postawił im pod nosami zamówione dania. Całej czynności towarzyszył złośliwy błysk w oku.
- Dziękuję. Chłopcze, nie jesteś czasem zbyt młody na kelnera?
- A pan nie jest zbyt stary na tak młodą córeczkę? - zaśmiał się, a mężczyzna wstał z miejsca.
- Można prosić o nowego kelnera?! - uniósł się.
- Urlyk, spokojnie. Naucz się godzić z prawdą - parsknęła beszczelnie, a on usiadł.
- Nie moja wina, że się nie starzejesz.
- Raczej twoja, ja powinnam leżeć w grobie - burknęła i zauważyła, że Kutamo dalej stoi przy ich stoliku i nasłuchuje.
- Daj spokój - powiedział i zabrał się za jedzenie. Nelly tylko gapiła się w talerz.
- Nie będziesz jadła? - spojrzał na nią.
- Przez nerwy straciłam apetyt - mruknęła - poza tym zbyt dużo dzisiaj zjadłam - westchnęła, a ojciec spojrzał się na fałszywego kelnera.
- Na co czekasz? Zabierz jej talerz. Słyszysz przecież, że nie zamierza jeść - posłał mu srogie spojrzenie.
- Ojej, przepraszam za tę niedogodność - zabrał talerz i oddalił się do kuchni.
- Nie mam zamiaru dłużej z tobą przebywać - burknęła i podniosła się z miejsca.
- Nie idź... - oderwał się na moment od dziczyzny.
- Żegnaj - ruszyła w stronę wyjścia i prychnęła gniewnie. On jednak nie ruszył za nią.
Wkrótce w holu dogonił ją Koss.
- Nelly? - złapał ją za ramię.
- Co chcesz? - spojrzała na niego, ale nie zatrzymała się.
- Nic ci nie jest? Zrobił ci coś?
- Nie, jestem cała. Możliwe, że coś jeszcze kombinuje, ale się na to nie zapowiada. Poza tym musimy coś wyjaśnić - wyszli z budynku.
- O co chodzi?
- Wiesz coś o liście od Hasena? Podobno go wysłał, ale zaginął. A ty znikąd się tu pojawiłeś - burknęła, była lekko zirytowana. Widocznie domyśliła się, że list dostał się w jego ręce.
<Kutamo? ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz