Hikaru wziął mnie na ręce i zaczął biec w stronę jeziora.
- Puść mnie ! Przecież potrafię chodzić !
Nawet nie słuchał co do niego mówię. Dobiegliśmy a raczej on dobiegł niosąc mnie na rękach. Dziwne, tu było znacznie cieplej niż w mieście. Chłopak popatrzył się na jezioro a potem na mnie.
- Nawet o tym nie myśl ! - powiedziałam gwałtownie.
Uśmiechnął się, podszedł i wrzucił mnie do wody.
- Ja nie umiem pływać ! -krzyknęłam.
Podał mi rękę a ja pociągnęłam go do wody.
-Ha ! Dałeś się nabrać na prosty i znany kawał!
- O ty ! - podpływał do mnie - zapłacisz mi za to!
- Nie dowiesz mnie !- wyszłam na brzeg a niedługo tez on.
- Przynieś parę patyków.
- Po co?
- Do domu jest daleko, zdążymy się Przeziębić a nie dojść.
- Nie umiem rozpalić ognia kamykami- zaśmiał się.
- Ja nie potrzebuje do tego kamyków - z mojej ręki powoli wydobywał się ogień.
- To wiem teraz żeby z tobą nie zadzierać- uśmiechnął się.
Przyniósł patyki i rozpaliłam ognisko.
- Można tu robić ogniska?- zapytał niepewnie.
O boże no przecież, jak nas złapią... A Ciul z tym, jest potwornie zimno !
- Można - skłamałam.
Wciąż trzęsłam się jak jakaś galareta, serio...jak galareta. Robiło się ciemno ale mi jakoś nie chciało się wracać do domu gdzie panuje bardzo napięta atmosfera przez denerwującą się mamę z powodu strasznych SMSów ojca. A tu? Tu przebywam z miłym i ciągle uśmiechniętym Hikaru. Po prostu żyć nie umierać.. Hallo ! Ksymko pora się obudzić i wrócić do rzeczywistości! Życie to nie bajka, pogódź się z tym!
-Ja muszę iść do domu - wstałam ze smutną miną.
- Odprowadzę cie.
- Nie, nie trzeba. - ruszyłam.
schowałam się w krzakach bo zobaczyłam ludzi ojca, pytali się innych...o mnie. Jezu, co on ode mnie chce?! Na co mu ja?! Za sobą usłyszałam trzask. Boże powiedz ze to nie oni, odwróciłam się szybko.
- Hikaru, nigdy więcej się tak nie skradaj!
- Puść mnie ! Przecież potrafię chodzić !
Nawet nie słuchał co do niego mówię. Dobiegliśmy a raczej on dobiegł niosąc mnie na rękach. Dziwne, tu było znacznie cieplej niż w mieście. Chłopak popatrzył się na jezioro a potem na mnie.
- Nawet o tym nie myśl ! - powiedziałam gwałtownie.
Uśmiechnął się, podszedł i wrzucił mnie do wody.
- Ja nie umiem pływać ! -krzyknęłam.
Podał mi rękę a ja pociągnęłam go do wody.
-Ha ! Dałeś się nabrać na prosty i znany kawał!
- O ty ! - podpływał do mnie - zapłacisz mi za to!
- Nie dowiesz mnie !- wyszłam na brzeg a niedługo tez on.
- Przynieś parę patyków.
- Po co?
- Do domu jest daleko, zdążymy się Przeziębić a nie dojść.
- Nie umiem rozpalić ognia kamykami- zaśmiał się.
- Ja nie potrzebuje do tego kamyków - z mojej ręki powoli wydobywał się ogień.
- To wiem teraz żeby z tobą nie zadzierać- uśmiechnął się.
Przyniósł patyki i rozpaliłam ognisko.
- Można tu robić ogniska?- zapytał niepewnie.
O boże no przecież, jak nas złapią... A Ciul z tym, jest potwornie zimno !
- Można - skłamałam.
Wciąż trzęsłam się jak jakaś galareta, serio...jak galareta. Robiło się ciemno ale mi jakoś nie chciało się wracać do domu gdzie panuje bardzo napięta atmosfera przez denerwującą się mamę z powodu strasznych SMSów ojca. A tu? Tu przebywam z miłym i ciągle uśmiechniętym Hikaru. Po prostu żyć nie umierać.. Hallo ! Ksymko pora się obudzić i wrócić do rzeczywistości! Życie to nie bajka, pogódź się z tym!
-Ja muszę iść do domu - wstałam ze smutną miną.
- Odprowadzę cie.
- Nie, nie trzeba. - ruszyłam.
schowałam się w krzakach bo zobaczyłam ludzi ojca, pytali się innych...o mnie. Jezu, co on ode mnie chce?! Na co mu ja?! Za sobą usłyszałam trzask. Boże powiedz ze to nie oni, odwróciłam się szybko.
- Hikaru, nigdy więcej się tak nie skradaj!
< Hikaru ? x3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz