Szłam sobie spokojnie korytarzem jak zwykle słuchając muzyki gdy napadła mnie jakaś gwałtowna wizja. Stałam w ciemności nie wiedząc co robić aż w pewnym momencie zauważyłam dziwnego białego latającego stwora , jakby yy.. Elfa? Zaczął coś mówić .
- Życie jest szansą, schwyć ją.
Życie jest pięknem, podziwiaj je.
Życie jest radością, próbuj ją.
Życie jest życiem, obroń je.
*
Gapiłam się na to "coś" stojąc jak słup, po prostu nie wiedziałam co powiedzieć. Elf kontynuował..
- Jeśli jesteś człowiekiem - razem z innymi sprzyjaj życiu. Razem z innymi bądź miłośnikiem życia. Nie gadaj głupstw że nie potrafisz odnaleźć się w tłumie innych. Nie ma człowieka bez grzechów Luko, nie myśl o przeszłości tylko przyszłości. Czas mknie dalej.. Co się stało to się nie odstanie.
- Ale..- mruknęłam .
- Obwiniasz się o śmierć rodziców, to nie była twoja wina. Najgorszym twoim grzechem jest strach przed bliźnimi , otwórz się. - obraz zaczął mi się pomniejszać aż w końcu wróciłam do rzeczywistości. Pierwsze co ujrzałam to chłopak który zaczął się pytać.
- Nic ci nie jest ?
No tak, dziwnym trafem leżałam na podłodze .. Głupie wizje.
- Co ? Mi ? Nie .. Nic .. - zaczęłam się jąkać.
- Na pewno?
- Tak , teraz musze iść do domu. Wybacz . - wstałam i pobiegłam do wyjścia. Gdy spotkam kogoś zaczynam odczuwać lęk że powiem coś nie tak jak trzeba i .. uciekam. Taka moja mała fobia. Chłopak jednak szybko mnie dogonił.
< Tsu ? XD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz