piątek, 7 marca 2014

Od Luki

Obudziłam się jak zawsze godzinę przed wyjściem do Akademii. Ubrałam się i poszłam ogarnąć do łazienki.. Zajęło mi to całe 45 minut ! Najgorszą wadą tego że jestem w domu dziecka jest to że każdy w moim wieku znalazł już rodzinę.. Najwidoczniej mam za trudny charakter. Zostane sama , a to przecież u mnie norma więc czym się tak strasznie przejmuje? Kiedyś na pewno zostanę starą Panną z kotami..Ubrałam kurtkę i wyszłam na zewnątrz kierując się w stronę szkoły. Po drodze ujrzałam policję, wszędzie. Musiał stać się jakiś straszny wypadek , ciekawe. Nie wątpię że za jakąś godzinę się dowiem gdyż wieści tutaj szybko się rozchodzą , to przecież nasze cudowne Rivendell...
W końcu doszłam do drzwi , koło nich stał jakiś chłopak. Zaskoczył mnie tylko jego wygląd, praktycznie cały biały z tego zamyślenia upadła mi książka którą trzymałam w ręce , chłopak natychmiast mi ją podał.
- Dziękuje - mruknęłam .
- Prosze - uśmiechnął się.
- Wiesz może .. Gdzie jest sala do ćwiczeń Magii ?
- Prosto i na lewo, 203 .
- Aha , dziękuje .- chciałam jakoś podtrzymać rozmowę ale nie potrafię.. W drodze zaczepił mnie dyrek i jak zawsze gadał o planie lekcji itp itd . Szłam właśnie w stronę sali gdy na kogoś wpadłam, to był ten sam chłopak którego spotkałam wcześniej.
- Jezu przepraszam , nic ci nie jest ? - zapytałam.
< Shereen ? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz