Złapałem ją za łokieć i odwróciłem w moją stronę.
- Wiem, że masz swoje tajemnice i usznuję to. Jednak w pszyszłości będziesz musiała zrdadzić mi więcej. Od tego może zależeć twoje życie.
Na krótką chwilę straciłem panowanie nad sobą i przytuliłem mocno dziewczynę.
- Nie obchodzi mnie, czy jesteś prawdziwa. Zależy mi..., żebyś była bezpieczna - wyszeptałem w jej włosy.
Nelly stała jak sparaliżowana, nie bardzo wiedząc jak się zachować. Odsunąłem ją na długość ramion i spojrzałem głęboko w oczy.
- Nie jestem magiem, ale potrafię być niebezpieczny. Muszę wiedzieć jak najwięcej o tym typie, żeby cię chronić. Straciłem w życiu za dużo bliskich mi osób. - spóściłem gowę nieco zawstydzony swoją szczerością.
- Zwiałam przez ciebie z lekcji, więc mi się tu teraz nie rozklejaj. - położyła ręce na biodrach i wysunęła podbródek do przodu.
- Na szczęście tym razem nie złamałaś obcasa. - roześmiała się serdecznie.
- Myślę, że nie opłaca się wracać na ostatnie 15 minut lekcji. Możeby tak...?
- Znam dobre miejsce - mrugnąłem porozumiewawczo.
Resztę dnia spędziliśmy łażąc bez celu po mieście i rozmawiając o niczy. Co pewien czas rozglądałem się ukratkiem, ale tajemniczy facet zniknął na dobre. Wiedziałem, że wkrótce znowu da o sobie znać. Wieczorem odprowadziłem Nelly do domu.
- Do zobaczenia jutro w Akademi. - uśmiechnęla się tajemiczo i zniknęla za drzwiami klatki schodowej.
Żałowałem, że ten dzień skończył się tak szybko. Poznałem ją zaledwie kilkanaście godzin temu, a już..., hm... czyżbym za nią tęsknił? Przedarła się przez gruby mur, jakm odseparowałem się od reszty świata. Odwróciłem się, by odejść swoją drogą, gdy nagle usłyszałem znajomy krzyk.
- Nelly... - wyszeptałem.
<Nelly? I po tajemnicy :/>
- Wiem, że masz swoje tajemnice i usznuję to. Jednak w pszyszłości będziesz musiała zrdadzić mi więcej. Od tego może zależeć twoje życie.
Na krótką chwilę straciłem panowanie nad sobą i przytuliłem mocno dziewczynę.
- Nie obchodzi mnie, czy jesteś prawdziwa. Zależy mi..., żebyś była bezpieczna - wyszeptałem w jej włosy.
Nelly stała jak sparaliżowana, nie bardzo wiedząc jak się zachować. Odsunąłem ją na długość ramion i spojrzałem głęboko w oczy.
- Nie jestem magiem, ale potrafię być niebezpieczny. Muszę wiedzieć jak najwięcej o tym typie, żeby cię chronić. Straciłem w życiu za dużo bliskich mi osób. - spóściłem gowę nieco zawstydzony swoją szczerością.
- Zwiałam przez ciebie z lekcji, więc mi się tu teraz nie rozklejaj. - położyła ręce na biodrach i wysunęła podbródek do przodu.
- Na szczęście tym razem nie złamałaś obcasa. - roześmiała się serdecznie.
- Myślę, że nie opłaca się wracać na ostatnie 15 minut lekcji. Możeby tak...?
- Znam dobre miejsce - mrugnąłem porozumiewawczo.
Resztę dnia spędziliśmy łażąc bez celu po mieście i rozmawiając o niczy. Co pewien czas rozglądałem się ukratkiem, ale tajemniczy facet zniknął na dobre. Wiedziałem, że wkrótce znowu da o sobie znać. Wieczorem odprowadziłem Nelly do domu.
- Do zobaczenia jutro w Akademi. - uśmiechnęla się tajemiczo i zniknęla za drzwiami klatki schodowej.
Żałowałem, że ten dzień skończył się tak szybko. Poznałem ją zaledwie kilkanaście godzin temu, a już..., hm... czyżbym za nią tęsknił? Przedarła się przez gruby mur, jakm odseparowałem się od reszty świata. Odwróciłem się, by odejść swoją drogą, gdy nagle usłyszałem znajomy krzyk.
- Nelly... - wyszeptałem.
<Nelly? I po tajemnicy :/>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz