- Spokojnie. Nie chciałem Cię przestraszyć. – Ukucnął obok niej. – To znowu oni? – Spytałem wychylając głowę zza krzaka.
- Tak. Nie wiem czego oni ode mnie chcą.. – Oparła się o drzewo, które było tuż przy krzakach.
Z jednej strony chciałbym jeszcze spotykać się z nią spotykać. Nie chcę, żeby Ci ludzie ją zabrali. Dalej Hikaru.. Myśl. Po chwili wyszedłem z krzaków.
- Poczekaj tutaj na mnie. – Posłałem jej promienny uśmiech, a potem oddaliłem się od krzaków.
Widziałem jak te osoby podchodzą do mnie. Były już coraz bliżej, a po chwili zaczepiły mnie.
- Widziałeś może w okolicy tą dziewczynę? – Zaczął wymachiwać mi zdjęciem Ksymko przed twarzą.
- A jeśli tak to co? – Spytałem po czym spojrzałem na ziemię.
- Jest poszukiwana. Bylibyśmy wdzięczni jeśli wskazałbyś nam miejsce jej pobytu.
Powoli zacząłem oddalać się od nich nie słuchając ich nawet. Zastanawiało mnie tylko to czy któryś z nich miał broń.
- Czekaj! Uciekła z domu, a jej ojciec martwi się o nią. Chcę znowu ją zobaczyć. – Zaczęli biec w moją stronę.
- Myślisz, że jeśli będziesz kłamał to powiem Ci prawdę? – Spojrzałem na ziemię. – Nienawidzę oszustów.
Nie miałem zamiaru już dłużej tego ciągnąć.
- No, ale cóż. Skoro tak bardzo tego pragniecie to pokażę wam miejsce gdzie teraz aktualnie ona się znajduję. – Skłamałem.
Może przez chwilkę uda mi się ich zmylić, żeby Ksymko mogła gdzieś uciec.
- Chodźcie panowie. To niedaleko. – Pokiwałem im ręką, żeby za mną poszli.
Zacząłem kierować ich w stronę pobliskiego lasu. Jest jakaś chatka.
- To tutaj ukrywa się w tym małym domku. – Zacząłem otwierać drzwi.
Teraz muszę pomyśleć w jaki sposób mogę się wycofać i wrócić do Ksymko.
- Tutaj nikogo nie ma. –Zaczęli się rozglądać.
To dobry moment. Dalej Hikaru, dasz radę uciec. Kiedy mężczyźni bardziej zagłębiali się w mieszkanie ja postanowiłem się wycofać. Biegłem tak szybko jak tylko mogłem, ale jakoś nie miałem zbyt dużo siły i zaczęło kręcić mi się w głowie. Na szczęście byłem już w parku, poszedłem koło krzaków gdzie była wcześniej Ksymko, ale tym razem jej tam nie było. Pobiegłem w stronę mojego mieszkania i kiedy otworzyłem drzwi zobaczyłem Ksymko siedzącą na kanapie. Podszedłem do niej, ale nie miałem już siły i upadłem na nią.
- Idiota ze mnie. Jak zwykle zapomniałem zamknąć drzwi. – Uśmiechnąłem się i przytuliłem do niej.
<Ksymko ^^ Czekam. XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz