sobota, 15 marca 2014

Od Ginewry CD Rill


Nie było tak źle, jak myślałam. Nowo poznana osoba okazała się miła. Nawet trochę ją polubiłam... Ale wciąż odczuwałam niepewność. Nie pasowałam do Akademii, a nowe otoczenie onieśmielało mnie.
- To tutaj - powiedziała wreszcie, wskazując drzwi wykonane z mahoniowego drewna. - Chcesz, żebym też poszła?
Kiwnęłam głową. Tym razem wolałam nie być sama.
Dziewczyna nacisnęła klamkę, która ustąpiła pod niewielkim naciskiem, po czym przekroczyła próg gabinetu.
- Dzień dobry - zwróciła się do mężczyzny w średnim wieku o przenikliwym wzroku siedzącego za biurkiem. - To jest nowa uczennica, Ginewra...?
Spojrzała na mnie pytająco, najwyraźniej chodziło jej o nazwisko.
- Ilevelyn - dodałam, nie podnosząc wzroku.
- Miło mi cię poznać. Może opowiedziałabyś coś więcej o sobie? - zachęcił łagodnie, ale stanowczo.
- Pochodzę z Walii - mruknęłam.
Nie wiedziałam, co takiego powiedzieć dalej. Nie mam zbyt interesującego życiorysu ani zdolności.
- Czy dysponujesz jakimiś szczególnymi umiejętnościami? 
Chyba ta krótka informacja mu nie wystarczyła.
- No więc... Potrafię przybrać postać dowolnego zwierzęcia. - wydusiłam, nieco zaskoczona, że skleciłam to zdanie bez większych komplikacji.
- Doprawdy, ciekawe. To rzadko się zdarza. Mogłabyś opowiedzieć o swojej rodzinie?
Zadał pytanie, którego najbardziej się obawiałam. Nie chciałam wyjawić nic na ten temat. Nie byłam w stanie.
- N-nie ma ich... - wyszeptałam. - Do widzenia - dodałam, czując łzy napływające do oczu.
Bezszelestnie opuściłam pomieszczenie, zostawiając towarzyszkę na pastwę zdumionego dyrektora.
< Rill? Przerzucam się na 1-szą osobę c: >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz