niedziela, 16 marca 2014

Od Rin CD Kutamo

W sklepie była straszna kolejka. Ludzie rozpychali się na wszystkie strony. Gdy starsza pani odeszła od kasy, nastąpiła moja kolej. Zapłaciłam za produkty i wyszłam. Zaczęło się ściemniać, a w ciemności w mieście może być niebezpieczne. Zawsze bałam się ciemnych zaułków, parków...
Jednak musiałam go pokonać. Przechodząc obok starej kamienicy, poczułam że ktoś za mną idzie. Nie było w tym nic dziwnego, ale miasto o tej porze było puste. Przyśpieszyłam kroku, a ktoś za mną także. Do domu miałam już blisko. Mój marsz zamienił się w bieg, ale daleko nie zabiegłam, przeklęte obcasy! Poślizgnęłam się na skórce od banana.
Ktoś za mną miał kominiarkę na głowie. Podniosłam się i poczułam jak chwytają mnie silne ramiona. Chciałam krzyczeć, ale nieznajomy przycisnął mi do twarzy jakąś szmatkę. Powoli traciłam przytomność, ale ostatkiem sił zamachnęłam się nogą i podarowałam napastnikowi kopniaka w krocze. Facet osunął się na ziemię, ale niestety to samo stało się z mną.

*** Później

Ocknęłam się. Próbowałam wstać, ale coś stało się z moimi nogami. Próbowałam ruszyć rękami, ale też coś z nimi się stało. No tak, związane. Nic nie widziałam, bo na oczach miałam jakąś szmatkę. Też chciałam krzyczeć, ale usta miałam zaklejone taśmą.
- Mhmm... - próbowałam coś powiedzieć.
Jedną ręką rozwiązałam supeł na rękach, przez co oswobodziłam się ze sznura. Odwiązałam chustkę z moich oczu. Pozbyłam się więzów na nogach i delikatnie odkleiłam taśmę. Byłam w jakimś magazynie. Zauważyłam małe okienko. Wspięłam się do niego po pudłach i otworzyłam je. Wyszłam i uciekłam jak najdalej od mojego więzienia.
***
Niedaleko zauważyłam moje zakupy. Chwyciłam je i pobiegłam sprintem do domu.

<Koss?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz