- Dobrze się spisałeś - spojrzała na niego, a następnie na kamyk i nim podrzuciła.
- O dziwo jest strasznie lekki - przyjrzała mu się uważnie.
- To tylko kamień - chłopak wzruszył ramionami.
- Wybacz - westchnęła - lubię analizować wszystko z czym mam okazję obcować - pokręciła głową.
- Nie widzę w tym nic złego - spojrzał na nią, a ona pstryknęła palcem i wszystkie ślady walki zniknęły
- Inni nie muszą wiedzieć. Po prostu pozbyliśmy się jakiegoś społecznego wyrzutka. Żal mi tylko tamtego człowieka, którego zwłoki widziałam rano. Mam wrażenie, że za każdym razem, gdy widzę podobny widok to wszystkie grzechy ofiary spadają na mnie - westchnęła.
- Wracamy? - zerknęła na niego i podała mu kamyk.
- Tak chyba będzie najlepiej.
- Ano - ruszyli w stronę szkoły.
Licey idąc w stronę szkoły zakręcała kosmyk czarnych włosów na swoim palcu wskazującym, a chłopak szedł w ciszy.
- To jak? Zgadzasz się? - spojrzała na niego - decyzja zależy od ciebie.
<Kawaii? ;3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz