poniedziałek, 31 marca 2014

Od Leo CD Aya

Złapałem dziewczynę chroniąc przed upadkiem na podłogę.
- Aya, co się dzieje?! - potrząsnąłem nią delikatnie.
Zemdlała... Położyłem ją na sofie i podłożyłem pod nogi poduszkę. Co jeszcze? Pobiegłem do kuchni i w kubku przyniosłem wodę mineralną. Kubek położyłem na stole i jeszcze raz przysiadłem przy dziewczynie. Ostrożnie dotykiem zbadałem głowę Ayi. W jednym miejscu wyczułem sporego guza. Wziąłem kilka głębokich wdechów. No cóż, przeszedłem kilka kursów pierwszej pomocy, więc... Podejrzewałem lekki wstrząs mózgu. W szpitalu pewnie obmacaliby i odesłali do domu ze słowami, że ma dużo leżeć. Co pozostaje? Zamoczyłem koniuszki palców w wodzie w kubku i delikatnie prysnąłem na twarz Ayi. Brak jakiejkolwiek reakcji... Dotknąłem jej czoła i szyi - temperatura w normie. Hm... Usadowiłem się w nogach dziewczyny i włączyłem telewizor pozostaje czekać i kontrolować ją co kilka minut. Dopiero koło 23 otworzyła oczy i słabym głosem poprosiła o wodę.
- Aya, jak się czujesz?
- Kręci mi się w głowie... i... jest mi niedobrze... - wyszeptała.
Ostrożnie wziąłem ją na ręce i zaniosłem do łazienki. W samą porę... Na szczęście sama trafiła do toalety. Przytrzymałem ją i pomogłem opłukać twarz. Potem ponownie zaniosłem na sofę.
- Masz lekki wstrząs mózgu, moja droga. Powinienem zawieźć cię do lekarza.
Jęknęła i skuliła się.
- Zanieść cię do łazienki?
- Tylko nie... do lekarza....! - wyszeptała i zacisnęła powieki.
- W porządku. - usiadłem przy niej i pogłaskałem po ramieniu.
Mruknęła coś niezrozumiale. Podałem jej kubek z wodą (myłem ręce..)
Ugasiwszy pragnienie, położyła się i szybko zasnęła. Niestety, zacząłem się o nią martwić. O tą małą wkurzającą istotkę... Koło 1 wyłączyłem telewizor i zaniosłem Ayę do swojego pokoju. Wolałem ją mieć na oku. Moje łóżko było dość szerokie, żeby pomieścić nas oboje.
Przykryłem ją czystą kołdrą, a sam położyłem się obok pod swoją własną. Ciekawe, co czeka mnie rano... - pomyślałem z rozbawieniem.


<Aya? Wstawaj śpiochu ;)>

niedziela, 30 marca 2014

Od Aya CD Leo

Popatrzyła na początku na jedzenie i na uśmiechniętego chłopaka...
- Coś taki zadowolony?! - warknęłam
- Ja? - zaśmiał się - wcale nie... Jedz, bo lody Ci się rozpuszczą.
Popatrzyłam na lody truskawkowe. Wzięłam chyba trzy, czy cztery łyżki i przestałam jeść je dalej. Zaczęło kręcić mi się w głowie.
- Co? Najadłaś się już? Nie żartuj sobie... - zaśmiał się - Jeszcze kawa przed Tobą.
- L-Leo.. - wyszeptałam.
- Hę? - chłopak mocno się zdziwił, bo pierwszy raz wymówiłam jego imię - Aya, co się dzieje? - ukucną naprzeciw mnie.
- Leo... Ty zboczony głupku. - wydyszałam to i zaczęłam kaszleć.
- Aya! Co się dzieje?
Ledwo co rozumiem co Leo do mnie mówi. Nie widzę go wyraźnie, bo oczy mi się sklejają. Co się dzieje ze mną? Może rzeczywiście mocno uderzyłam się w głowę? Nie wiem... A raczej nie pamiętam, bo zemdlałam...

<Leo? dedłam? XD>

Od Leo CD Aya


Do domu nie było daleko, a Aya ważyła tyle co piórko. Przy furtce zatrzymałem się i spojrzałem uważnie na dziewczynę.
- Postawię cię na ziemię. Nie mam wobec ciebie złych zamiarów,... a i w lodówce mam lody truskawkowe, tak jak obiecałem. - uśmiechnąłem się szeroko.
- To postawisz mnie wreszcie?!
- Jasne księżniczko... Auu! Za co?! - uszczypnęła mnie w ramię.
- Nie mów do mnie księżniczko! - oburzyła się i stanęła na własnych nogach.
Zaśmiałem się tylko. Nie czekając na mnie, otworzyła furtkę i sztywnym krokiem ruszyła w stronę drzwi. Pośpiesznie wyminąłem ją na schodach, grzebiąc w kieszeni w poszukiwaniu kluczy. Wreszcie otworzyłem zamek i drzwi stanęły otworem.
- Zapraszam. - ukłoniłem się komicznie.
Parsknęła tylko i dumnie wkroczyła do środka. Jednak już za progiem rozejrzała się niepewnie po skromnym umeblowaniu. No cóż, nie lubię otaczać się zbędnymi bibelotami. Zaprowadziłem ją do słonecznego salonu i usadziłem na sofie.
- Zaraz podam deser, księżniczko. - mrugnąłem do niej.
- Nie mów do mnie księżniczko, zboku! - wydarła się, jednak grzecznie pozostała na miejscu.
Po krótkiej chwili wróciłem z lodami w pucharkach i aromatyczną kawą mrożoną. Przyjrzała się podejrzliwie deserowi postawionemu przed nosem na małym stole.
- Smacznego. - rzuciłem, sadowiąc się wygodnie koło niej na sofie.


<Aya? Bolało... -.-, Smacznego ^^ >



Od Rill CD Ginewry/Akinori'ego

Wizja zaskoczyła mnie, jak zawsze. Zobaczyłam ciemne pomieszczenie, w odległym kącie stał stół z zapaloną lampką, a przy nim siedziało kilku mężczyzn. Rozmawiali o czymś, zawzięcie gestykulując. Niestety nie rozumiałam słów. Brzmiały dziwnie, z twardym i obcym akcentem. Nagle moją uwagę przykuł niewielki cień blisko mnie. W mroku zalśniły małe oczka. Drgnęłam. Szczur?! Taki DUŻY?!!! Nie, odetchnęłam, to tylko... lis...? Tutaj? Wydawał się dziwnie znajomy... Niepewne kroki, płochliwość i niezdecydowanie w oczach mieszały się z determinacją. Czy to przypadkiem nie...? Wizja zniknęła. Wzięłam głębszy wdech, wdzięczna za oparcie. Właściwie to o co się opierałam?
- Akinori...?! - wydarłam się zaskoczona i odskoczyłam w bok.
Przyjrzał mi się zdziwiony.
- W porządku? - Ginewra wydawała się zaniepokojona moim zachowaniem.
- Tak. - zarumieniłam się - Ginewro, czy potrafisz... - zaczęłam niepewnie - Może to zabrzmieć dziwnie... Umiesz przyjmować postać zwierzęcia? - wyrzuciłam jednym tchem.


<Ginewra? ;)>

sobota, 29 marca 2014

Od Lisy


Lekkim krokiem podążałam jednym z korytarzy Akademii. Nie miałam pojęcia, dokąd właściwie idę, i nawet nie zastanawiałam się nad obranym przeze mnie kierunkiem. Prędzej czy później kogoś spotkam, po czym rozkażę mu wskazanie drogi do gabinetu dyrektora. 
Patrząc gdzieś nieobecnym wzrokiem, a zarazem rozmyślając o tym, jak to będzie prowadzić w miarę stały tryb życia pozbawiony dalekich podróży czy też niespodziewanych przygód, przestałam także troszczyć się o najbliższe otoczenie. Wtedy właśnie ktoś na mnie wpadł. Albo raczej, ja wpadłam na niego, bo mocno popchnęłam tą osobę i w efekcie znalazłam się n a n i e j, ale przyjęłam tą drugą wersję.
- Patrz, jak idziesz! - wykrzyknęłam piskliwym głosem.
< Ktoś dokończy? :v >

Od Aya CD Leo

- D-Do twojego domu?! - otarłam łzy i popatrzyłam na niego zdenerwowana - I co potem?!
- Jak to co? - popatrzył się na mnie zdziwiony.
- Zgwałcisz mnie?! - zaczęłam się wyrywać.
- H-Hej, uspokój się! Mam ciekawsze rzeczy od przelecenia Cie! - Leo próbował jakoś opanować sytuacje.
Chłopak ledwo mnie trzymał. Miałam nadzieje, że mnie puści, ale jest za silny. Ile on ma siły?! No cóż... Chyba codziennie chodzi na siłownie.
- Ale szybko - westchnęłam i odkręciłam głowę - I tak stawiasz mi coś słodkiego... nie wywiniesz sie od tego - odparłam zaczerwieniona, a on się zaśmiał - Z czego się rżysz?! - powiedziałam zdenerwowana.
- Dobrze postawie Ci lody... jakie? - parskną śmiechem - może czerwone jak twoja buźka?! - cały czas sie śmiał.
Myślałam, że wyjdę z siebie. Uszczypnęłam go w policzek...
- Ej?! - popatrzył na mnie lekko zdenerwowany - Za co to?!
- Zasłużyłeś sobie... - pokazałam mu język, a chłopak westchną i zaczął iść w stronę jego domu...


<Leo? Bolało? Jak tak, to przepraszam :P>

Od Ginewry CD Rill/Akinori'ego

- To co teraz? - spytałam pospiesznie. Nie chciałam dopuszczać do kolejnej sprzeczki między nimi.
- Ale przecież... tyle spraw jest niewyjaśnionych. - odpowiedziała Rill, znacząco patrząc na Akinori'ego.
- Chyba dałem ci już wystarczająco dużo powodów, dla których powinnaś mi ufać. - odparł pozbawionym emocji głosem.
- W takim razie, masz jakiś konkretny plan?
- ...Nie. - przyznał się niechętnie po chwili milczenia. - Ale może wy coś wymyśliłyście? - podjął, spoglądając tylko na mnie.
Nagle do głowy przyszedł mi pewien desperacki pomysł.
- Bo ja potrafię przybrać postać zwierzęcia. Więc... może jakoś... przemienię się w coś małego, i... - przerwałam zdziwiona.
Rill przymknęła powieki i zbladła. Jakby znowu miała wizję. Jednocześnie nieświadomie osunęła się na ramię Aki'ego.
 

< Rill? :) >