- 19, a ty kapryśnico?
Skrzywiła się lekko.
- I oglądasz się za szesnastkami?
- Sama na mnie wlazłaś. - uśmiechnąłem się krzywo i poczochrałem jej włosy.
- Hej! Łapy przy sobie! - krzyknęła oburzona, odsuwając się o krok.
Wsadziłem ręce w kieszenie. Inni uczniowie omijali nas szerokim łukiem.
Czy to dzięki reputacji tej dziewczyny, a może naszego małego
przedstawienia? Miała trudny charakter. A niech tam...
- No, to może uczcimy chwilowe zawieszenie broni?
- O ile będziesz trzymał łapy przy sobie i nie nazywaj mnie kapryśnicą! - założyła ręce na piersi.
- Dobra. Lubisz krzyczeć. Znam dobre miejsce, gdzie będziesz mogła to robić do woli. - puściłem jej oko.
- Co to za miejsce? - spytała podejrzliwie.
- Zobaczysz.
Wyszliśmy z Akademii. Postanowiłem zaprowadzić ją do mojego
"sanktuarium". Pół godziny później znaleźliśmy się poza miastem, blisko
torów.
- Dokąd mnie prowadzisz? - zdawała się lekko podenerwowana.
- Już blisko. I chyba dopisze nam szczęście. Szybko. - złapałem
dziewczynę za rękę i pociągnąłem pod mały wiadukt - Zaraz przejedzie
pociąg. Zatkaj uszy!
Po chwili usłyszeliśmy turkot pociągu i okropny zgrzyt.
- Teraz!
- Co..?
- Krzycz!
Oboje darliśmy się wniebogłosy przez dobrą minutę.
- To było super! - krzyknęła uradowana.
< Aya ? >
sobota, 22 marca 2014
Od Shayen
Rodziców
nie było w domu, jak zwykle długo pracują. Pomaszerowałam na górę do
swojego pokoju. Wzięłam moją ulubioną książke i usiadłam na łóżku.
Miałam zamiar sobie trochę poczytać, skoro i tak nie mam nic
ważniejszego do roboty.Nagle usłyszałam za oknem hałas , ehh to tylko jakieś dzieciaki . Położyłam się spać bo od tego czytania rozbolały mnie oczy a poza tym czytam 10 raz tą samą książkę , nic mnie nie ominie.
Obudziłam się jak zawsze godzinę przed wyjściem do Akademii. Ubrałam się i poszłam ogarnąć do łazienki.. Zajęło mi to całe 45 minut ! Ubrałam kurtkę i wyszłam na zewnątrz kierując się w stronę szkoły. Po drodze ujrzałam policję, wszędzie. Musiał stać się jakiś straszny wypadek , ciekawe. Nie wątpię że za jakąś godzinę się dowiem gdyż wieści tutaj szybko się rozchodzą , to przecież nasze cudowne Rivendell...W końcu doszłam do drzwi , koło nich stał jakiś chłopak. Który tak trochę zasłaniał drzwi .
- Ee mógłbyś się przesunąć , proszę ?
- Jasne , sorry . - mruknął i odsunął się .
Swoim wyglądem wydawał mi się bardzo tajemniczy . Jego oczy nie ukazują żadnych uczuć, po prostu pustka. To w ogóle człowiek ? Z tego zamyślenia upadła mi książka prosto pod jego nogi. Świetnie Shayen oby tak dalej niezdaro..
Podniósł książkę i mi ją podał .
- D-dziękuje .
- Nie ma sprawy .
Nawet jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć , nic a nic . Nie widać było uśmiechu , nawet smutnej miny.
- Coś się stało ? - zapytałam niepewnie .
< Leo ? xd >
Obudziłam się jak zawsze godzinę przed wyjściem do Akademii. Ubrałam się i poszłam ogarnąć do łazienki.. Zajęło mi to całe 45 minut ! Ubrałam kurtkę i wyszłam na zewnątrz kierując się w stronę szkoły. Po drodze ujrzałam policję, wszędzie. Musiał stać się jakiś straszny wypadek , ciekawe. Nie wątpię że za jakąś godzinę się dowiem gdyż wieści tutaj szybko się rozchodzą , to przecież nasze cudowne Rivendell...W końcu doszłam do drzwi , koło nich stał jakiś chłopak. Który tak trochę zasłaniał drzwi .
- Ee mógłbyś się przesunąć , proszę ?
- Jasne , sorry . - mruknął i odsunął się .
Swoim wyglądem wydawał mi się bardzo tajemniczy . Jego oczy nie ukazują żadnych uczuć, po prostu pustka. To w ogóle człowiek ? Z tego zamyślenia upadła mi książka prosto pod jego nogi. Świetnie Shayen oby tak dalej niezdaro..
Podniósł książkę i mi ją podał .
- D-dziękuje .
- Nie ma sprawy .
Nawet jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć , nic a nic . Nie widać było uśmiechu , nawet smutnej miny.
- Coś się stało ? - zapytałam niepewnie .
< Leo ? xd >
Od Kaito CD Kinuki
- Mi to jest obojętne - uśmiechnąłem się .
- Aha - popatrzyła na ścianę lekko zrezygnowana .
- Moge z tobą jak chcesz - zaśmiałem się .
- NO ŚMIESZNE , NIE CHCĘ . - zrobiła wkurzoną minę .
- To nie .
Siedzieliśmy tak w ciszy przez dłuższą chwilę gdy nagle przyszła jej siostra .
- To ee gdzie śpisz ?
- Z nią . - wskazałem lekko zaczerwienioną Kinuke.
- Mówiłam ci że nie chce .
- Masz pecha, ja chce - To trochę dziwnie zabrzmiało ale po tych moich słowach dziewczyna zaczerwieniła się jak pomidor . Przecież nie powiedziałem nic złego ..
Jej siostra zrobiła do niej ZNACZNY jak dla mnie uśmiech i poszła .
- No to eee idź się przebrać . - mruknęła patrząc się w inną stronę .
- Dobra - ściągnąłem koszulkę .
- Co ty wyrabiasz ?! W pokoju!
- A co to za różnica ..
- JEST .
Poszedłem do innego pokoju , po chwili zacząłem szukać kinuki . Otworzyłem jakieś drzwi i dostałem poduszką ..
- Ej co jest ?!
- PRZEBIERAM SIĘ ZBOCZEŃCU ! MÓGŁBYŚ PUKAĆ !!!!!!!!!!!! - warknęła .
- O boże nic nie widziałem .. .
Po 10 minutach .
- Już ? - mruknąłem
- Tak .
Wszedłem i zobaczyłem kinukę siedzącą na łóżku .
- Słodko wyglądasz w tej piżamie .
- Zboczeniec - prychnęła .
- Było zamknąć drzwi - zaśmiałem się .
< Kinuka ? XD >
- Aha - popatrzyła na ścianę lekko zrezygnowana .
- Moge z tobą jak chcesz - zaśmiałem się .
- NO ŚMIESZNE , NIE CHCĘ . - zrobiła wkurzoną minę .
- To nie .
Siedzieliśmy tak w ciszy przez dłuższą chwilę gdy nagle przyszła jej siostra .
- To ee gdzie śpisz ?
- Z nią . - wskazałem lekko zaczerwienioną Kinuke.
- Mówiłam ci że nie chce .
- Masz pecha, ja chce - To trochę dziwnie zabrzmiało ale po tych moich słowach dziewczyna zaczerwieniła się jak pomidor . Przecież nie powiedziałem nic złego ..
Jej siostra zrobiła do niej ZNACZNY jak dla mnie uśmiech i poszła .
- No to eee idź się przebrać . - mruknęła patrząc się w inną stronę .
- Dobra - ściągnąłem koszulkę .
- Co ty wyrabiasz ?! W pokoju!
- A co to za różnica ..
- JEST .
Poszedłem do innego pokoju , po chwili zacząłem szukać kinuki . Otworzyłem jakieś drzwi i dostałem poduszką ..
- Ej co jest ?!
- PRZEBIERAM SIĘ ZBOCZEŃCU ! MÓGŁBYŚ PUKAĆ !!!!!!!!!!!! - warknęła .
- O boże nic nie widziałem .. .
Po 10 minutach .
- Już ? - mruknąłem
- Tak .
Wszedłem i zobaczyłem kinukę siedzącą na łóżku .
- Słodko wyglądasz w tej piżamie .
- Zboczeniec - prychnęła .
- Było zamknąć drzwi - zaśmiałem się .
< Kinuka ? XD >
Od Luki CD Natsuo
- Pięknie Natsuo - puściła mu oczko .
- Eeee .. Natsuo ? - popatrzyłam na niego .
On tylko się uśmiechnął . Pięknie , zostałam z tym sama . ŚWIETNIE . 2 osoby na jedną ? Mam przy sobię tylko mały sztylet który wygląda jak duża wykałaczka , nie mam szans . Nawet swojej mocy kontrolować nie potrafię. Luka , leżysz.
- Oddasz mi moc po dobroci albo nie , twój wybór - zaśmiała się .
- A co jeśli nie ?
- Zginiesz .
- No i dobra . - wyciągnęłam sztylet .
- Co chcesz mi tym zrobić dziecko ?! Natsuo prądem ją ale tym razem mocno , tak żeby straciła przytomność albo zginęła .
Natsuo podszedł do mnie .
- Natsuo ... Nie zrobisz tego ...
- A kim ty w ogóle jesteś , hę ?
Nawet nie wie kim jestem .. Serio ? Boże .
- Luka , t-twoja przyjaciółka - odeszłam w kąt .
- Nie przypominam sobie - podchodził co raz bliżej .
Kurde co tu zrobić no Luka MYŚL . Miałam dzisiaj mu coś wyjawić ale nie lepiej nie ... LEPIEJ NIE W TEJ CHWILI .
- Pamiętasz , wiem o tym .
- Sorry ale nie - poraził mnie z całej siły prądem a ja padłam . Nie sądziłam że ma aż taką moc .. Jezu , czy ja właśnie umarłam ? Nie no chyba jakbym umarła to nie kontaktowałabym .. A może jestem.. Tak jestem w niebie .. Bo widzę światło . Światło ? Zaraz ?! Kto nade mną stoi ? Natsuo ?!
Gwałtownie wstałam .
- O-odejdź ode mnie ! - cofnęłam się .
- Luka , to ja .
- Odejdź !
Wszystko mnie bolało , byłam tak jakby poparzona .
- Przepraszam .
- Idź - odwróciłam się .
Co tu się do cholery stało gdy nie kontaktowałam ? Ciotka leży nieprzytomna a koło mnie stoi Natsuo mający ten swój uroczy niewinny wzrok a zarazem smutny . Uroczy ?! Co ty gadasz ! Przecież jesteś teraz zła ! Tak Luka jesteś zła ! Nie no nie wychodzi mi to trochę ..
< XD Natsuo ? ;3 >
- Eeee .. Natsuo ? - popatrzyłam na niego .
On tylko się uśmiechnął . Pięknie , zostałam z tym sama . ŚWIETNIE . 2 osoby na jedną ? Mam przy sobię tylko mały sztylet który wygląda jak duża wykałaczka , nie mam szans . Nawet swojej mocy kontrolować nie potrafię. Luka , leżysz.
- Oddasz mi moc po dobroci albo nie , twój wybór - zaśmiała się .
- A co jeśli nie ?
- Zginiesz .
- No i dobra . - wyciągnęłam sztylet .
- Co chcesz mi tym zrobić dziecko ?! Natsuo prądem ją ale tym razem mocno , tak żeby straciła przytomność albo zginęła .
Natsuo podszedł do mnie .
- Natsuo ... Nie zrobisz tego ...
- A kim ty w ogóle jesteś , hę ?
Nawet nie wie kim jestem .. Serio ? Boże .
- Luka , t-twoja przyjaciółka - odeszłam w kąt .
- Nie przypominam sobie - podchodził co raz bliżej .
Kurde co tu zrobić no Luka MYŚL . Miałam dzisiaj mu coś wyjawić ale nie lepiej nie ... LEPIEJ NIE W TEJ CHWILI .
- Pamiętasz , wiem o tym .
- Sorry ale nie - poraził mnie z całej siły prądem a ja padłam . Nie sądziłam że ma aż taką moc .. Jezu , czy ja właśnie umarłam ? Nie no chyba jakbym umarła to nie kontaktowałabym .. A może jestem.. Tak jestem w niebie .. Bo widzę światło . Światło ? Zaraz ?! Kto nade mną stoi ? Natsuo ?!
Gwałtownie wstałam .
- O-odejdź ode mnie ! - cofnęłam się .
- Luka , to ja .
- Odejdź !
Wszystko mnie bolało , byłam tak jakby poparzona .
- Przepraszam .
- Idź - odwróciłam się .
Co tu się do cholery stało gdy nie kontaktowałam ? Ciotka leży nieprzytomna a koło mnie stoi Natsuo mający ten swój uroczy niewinny wzrok a zarazem smutny . Uroczy ?! Co ty gadasz ! Przecież jesteś teraz zła ! Tak Luka jesteś zła ! Nie no nie wychodzi mi to trochę ..
< XD Natsuo ? ;3 >
Od Ichiro CD Kutamo
Próbowałem wyczytać jego myśli, ale po prostu mogłem dowiedzieć się tylko 1/100 z tego co on tam ukrywa, co kurde ze mną jest ? Albo z nim .. Nie mam pojęcia czy jak z nim pójdę nie będzie jakiejś zasadzki czy coś ale chyba uczeń nie zrobiłby coś takiego drugiemu uczniowi tej samej Akademi , hę ?
- No dobra .
Ruszyłem za nim , po chwili doszliśmy do jakiegoś starego, opuszczonego budynku , w środku na samym końcu korytarza stał facet ubrany całkowicie na czarno.
- Jaka była umowa ? Tylko ty . - warknął .
- On jest wtajemniczony - mruknął Kutamo.
- Ma stąd wyjść albo z tego wszystkiego nici kolego.
- Ichiro , wyjdź . - powiedział zrezygnowany .
Wyjść ? Co do cholery ? Wlókł mnie tu po to żebym stał jak ten idiota w jakimś innym pomieszczeniu?! Śmieszne .. Ale wyszedłem . Bo łączność z myślami innych mam długą ..
Słyszałem przez drzwi tylko szepty ale doskonale wiedziałem co on sobie tak myśli , więc wkurzony otworzyłem te drzwi i złapałem faceta za marynarkę .
- Niezły plan cwaniaku - wyszczerzyłem się wrednie - Ale ci nie wyjdzie .
- Czyżby gość od czytania w myślach ? Sprytne Kutamo ... Ale i tak to mi nie przeszkodzi w zlikwidowaniu cię i przy okazji jego . - wyrwał mi się i wyciągnął broń .
- Nie radzę - zaśmiałem się i wyciągnąłem miecz .
- Myślisz że tą wykałaczką mi coś zrobisz ?
- Nie myślę , ja to wiem .
Oboje z Kutamo ruszyliśmy na mężczyznę .
< Weny nie mam ;// Kutamo ? >
- No dobra .
Ruszyłem za nim , po chwili doszliśmy do jakiegoś starego, opuszczonego budynku , w środku na samym końcu korytarza stał facet ubrany całkowicie na czarno.
- Jaka była umowa ? Tylko ty . - warknął .
- On jest wtajemniczony - mruknął Kutamo.
- Ma stąd wyjść albo z tego wszystkiego nici kolego.
- Ichiro , wyjdź . - powiedział zrezygnowany .
Wyjść ? Co do cholery ? Wlókł mnie tu po to żebym stał jak ten idiota w jakimś innym pomieszczeniu?! Śmieszne .. Ale wyszedłem . Bo łączność z myślami innych mam długą ..
Słyszałem przez drzwi tylko szepty ale doskonale wiedziałem co on sobie tak myśli , więc wkurzony otworzyłem te drzwi i złapałem faceta za marynarkę .
- Niezły plan cwaniaku - wyszczerzyłem się wrednie - Ale ci nie wyjdzie .
- Czyżby gość od czytania w myślach ? Sprytne Kutamo ... Ale i tak to mi nie przeszkodzi w zlikwidowaniu cię i przy okazji jego . - wyrwał mi się i wyciągnął broń .
- Nie radzę - zaśmiałem się i wyciągnąłem miecz .
- Myślisz że tą wykałaczką mi coś zrobisz ?
- Nie myślę , ja to wiem .
Oboje z Kutamo ruszyliśmy na mężczyznę .
< Weny nie mam ;// Kutamo ? >
Od Aya CD Leo
Wiadomość : Popatrzyłam na chłopaka, po czym spojrzałam na sufit.
- On na serio chce przeprosić? Może robi sobie ze mnie żarty? A jeżeli to jakiś podstęp...? - w jednej chwili moja głowa była przesiąknięta pytaniami. Zastanawiałam się przez dłuższą chwilę...
- Em... To co? - przechylił lekko głowę - Rozejm? - powtórzył niepewny.
- Z-Zgoda - wydukałam i podałam chłopakowi dłoń, a on uścisną mi ją. Popatrzyłam na niego niepewnym wzrokiem.
- To... jak sie nazywasz?
- Aya... Aya Kuarda, aTy?
- Leo... Leo Amette.
- Leo? Hm... - podrapałam sie po głowie - Ciekawe imię - uśmiechnęłam sie ciepło. Rumieniłam się. Czułam to, ale już sie nie wstydziłam...
- A zboczku ile masz lat? - powiedziałam śmiejąc się
<Leo? ^^ >
- On na serio chce przeprosić? Może robi sobie ze mnie żarty? A jeżeli to jakiś podstęp...? - w jednej chwili moja głowa była przesiąknięta pytaniami. Zastanawiałam się przez dłuższą chwilę...
- Em... To co? - przechylił lekko głowę - Rozejm? - powtórzył niepewny.
- Z-Zgoda - wydukałam i podałam chłopakowi dłoń, a on uścisną mi ją. Popatrzyłam na niego niepewnym wzrokiem.
- To... jak sie nazywasz?
- Aya... Aya Kuarda, aTy?
- Leo... Leo Amette.
- Leo? Hm... - podrapałam sie po głowie - Ciekawe imię - uśmiechnęłam sie ciepło. Rumieniłam się. Czułam to, ale już sie nie wstydziłam...
- A zboczku ile masz lat? - powiedziałam śmiejąc się
<Leo? ^^ >
Od Leo CD Aya
Zacisnąłem pięść. Ta dziewczyna potrafiła doprowadzić człowieka do
szewskiej pasji, a potem pojawić się i... przeprosić. Z drugiej strony
przyszło jej to z trudem. Prawdę mówiąc, ja też zachowałem się jak
idiota. Poniosły mnie nerwy. Wziąłem głębszy wdech i rozluźniłem dłoń.
- Wiesz... - zacząłem z wahaniem - Ja też powinienem cię przeprosić...
Podniosła głowę i spojrzała na mnie podejrzliwie.
- Nie jestem przyzwyczajony do takich zachowań kapryśnych nastolatek... - ugryzłem się w język.
"Zamknij się. Miał być rozejm!"
- Kapryśnych nastolatek...?! - powtórzyła wściekle - Zachowałeś się jak jakiś... zboczeniec! - powiedziała ostro.
- Biegłaś jak ślepa, to co miałem zrobić?!
- Na przykład odsunąć się? - powiedziała zjadliwym tonem i zacisnęła ręce w pięści.
Kolejnych kilka wdechów... Dlaczego nie potrafiłem zachowywać się przy niej po ludzku?
- Dobra. - przymknąłem oczy - Rozejm?
Zastanowiła się przez chwilę.
<Aya? Jasne, a ty? ;)>
- Wiesz... - zacząłem z wahaniem - Ja też powinienem cię przeprosić...
Podniosła głowę i spojrzała na mnie podejrzliwie.
- Nie jestem przyzwyczajony do takich zachowań kapryśnych nastolatek... - ugryzłem się w język.
"Zamknij się. Miał być rozejm!"
- Kapryśnych nastolatek...?! - powtórzyła wściekle - Zachowałeś się jak jakiś... zboczeniec! - powiedziała ostro.
- Biegłaś jak ślepa, to co miałem zrobić?!
- Na przykład odsunąć się? - powiedziała zjadliwym tonem i zacisnęła ręce w pięści.
Kolejnych kilka wdechów... Dlaczego nie potrafiłem zachowywać się przy niej po ludzku?
- Dobra. - przymknąłem oczy - Rozejm?
Zastanowiła się przez chwilę.
<Aya? Jasne, a ty? ;)>
Subskrybuj:
Posty (Atom)